Mama (brwi zmarszczone) : Neluniu...
Nela (z miną niewiniątka) : Mamo, ja go nie biję, on przecież udaje bębenek!
Innym razem przyłapuję Nelkę wykonującą jakieś zamaszyste ruchy nad bratem.
Mama (mina pytająca) : Kochanie, co ty robisz?
Nela (zdziwiona) : Mamo, ja go tylko sprzątam!
Jedna ręka przytula, druga podszczypuje. Ot siostrzana miłość. Bo i Nelą targają skrajne emocje. Z jednej strony kocha brata i zawsze przynosi mu na pocieszenie swoje zabawki jeżeli płacze. Oddała mu nawet ukochany różowy kocyk i Peppę w chwili głębokiego kryzysu. Jeżeli jakieś ubranie lub buty robią się dla niej za małe, mawia "musimy to zostawić dla Olafka". Wpadła w czarną rozpacz gdy myślała, że zapomniałam zabrać Olafa z domu znajomych, a ja tylko chciałam najpierw spakować do samochodu wózek. Czasem zwierza się, że za nim tęskni i chce żeby się z nią bawił. Nie może się doczekać aż zamieszkają w jednym pokoju (a przynajmniej tak twierdzi). Z drugiej strony gotuje się w niej kiedy widzi jak go karmię czy przytulam. Nabrała martwiącego mnie nawyku zaciskania zębów i nerwowego wtulania się w nas. Z jej perspektywy to musi być naprawdę ogromna zmiana. Zawsze była w centrum uwagi, a tu nagle taki mały, łysy ludek się pojawia i zagarnia połowę rodziców.





