"nie ma", "chodź", "piju piju" (pić), "myju myju" (myć),"au" (boli), "am am", "daj" (w obie strony tzn. jak chce żeby coś jej dać i jak sama daje), "bam", "masu masu" (uwielbia masaż stóp i często wręcza mi w samochodzie stopkę mówiąc "masu masu"), "malu" (malować), "buju buju",
"dzyń dzyń" (rodzynki), "taty" (dopełniacz od tata, żartujemy więc z Grzesiem pytając Nelkę "gdzie są twoje taty?"), "mama", "brum brum", "mapa", "noga", "oko", "meleko" (mleko), "nos","kra" (ptak), "krem" (lubi siebie i innych smarować), "misia", "piła", "jaja", "lala", "dzieci", "baba", "buk" (but), "dada" (dziadek), "hop hop" (nosidełko), "kupa", "siusiu", "psik psik" (krople do nosa), "czapa", "dzin dzin ka ka" (dziewczynka), "pin pin" (pingwin, słowo które powoduje u niej totalną śmiechawkę),
"tu", "tam", "teń", "tak", "nie", "jeścio" (jeszcze), "już"
"cieść", "hello", "bye bye", "halo", "pa pa", "dzięki", "how do do" (how do you do?)
"mało/e", "duże/o",
"bim bam bom" (jak chce żeby zaśpiewać "Panie Janie..."), "ija ija" (jak chce żeby jej zaśpiewać "Old McDonald..."),
odgłosy i nazwy zwierząt: "koń", "myszka", "baranka", "chrum", "muuu", "ko ko", "kwa kwa", "hau hau", "ba ba", "prrr", "miau", "e-o", "pi pi".
3-sylabowce: "masełko", "piżamka", "papuga"
Od sierpniowego pobytu Babci Ali ulubionym słowem Neli jest "kóło". Jak rysujemy to przede wszystkim koła - małe duże, czerwone, zielone. Dostrzega koła wszędzie - pokazuje i głośno komentuje "kóło tam"- znak drogowy, kierownicę, prędkościomierz, klapę od włazu, reklamy.
Nelka kreatywnie wykorzystuje wyrazy które zna, jeśli czegoś nie chce mówi temu "pa pa", np. gdy już ma dosyć jazdy samochodem mówi "brum brum pa pa".
Fascynuje ją koncepcja własności. Lubi rozpoznawać i rozdawać właścicielom ich rzeczy - z przedpokoju wynosi buty i przydziela temu do kogo należą z komentarzem "Tasia buk" (Kasi but). Zajmują ją też rozważania nad istotą bytu. Zakrywa stopkę kubeczkiem i mówki "noga nie ma", albo zakłada koc na głowę i mówi "Nela nie ma". Ostatnio w samochodzie skończywszy jeść rodzynki zajrzała do pustego pudełeczka i stwierdziła "Moje dzyń dzyń nie ma". Zaczęła też mówić o sobie "Nela", pokazuje na siebie paluszkiem i mówi "Ja Nela"a my się oczywiście rozpływamy z zachwytu :).
Skoro tata lubi śmierdzący ser pleśniowy - to Nela też.